Na rynkach

krajowe
zagraniczne
waluty
Załóż konto
Zaloguj się
Przydatne
Pasaż finansowy
Inwestowanie i lokaty
fundusze
Fundusze dla każdego?

Magia systematycznego inwestowania
lokata
Na winie można dobrze zarobić
Kredyty i konta
kredyt konsolidacyjny
Kredyt konsolidacyjny
kontoingZa darmo mamy to, co zrobimy sami..
NEWSLETTER

Raport tygodniowy i kalendarium (Gold Finance)
Dodano: 2010-04-09 19:10:13 | Aktualizowano: 2010-04-09 19:20:31

Najważniejsze wydarzenia 

  • OECD prognozuje, że polska gospodarka wzrośnie w tym roku o 2,5%,  
    a w przyszłym o 3,1%. Te prognozy mogą zostać wkrótce podniesione o 0,5 punktu procentowego. Eksperci szacują, że do Polski napłynie sporo inwestycji zagranicznych oraz środków z Unii Europejskiej. W najbliższych latach spodziewają się więc boomu gospodarczego, ale też wzrostu inflacji.
  • Według informacji Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej w pierwszym kwartale roku powstało 5266 nowych firm, o 5,4% więcej niż w tym samym czasie przed rokiem.
  • Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej szacuje, że w marcu stopa bezrobocia wyniosła 12,9%, czyli była o 0,1 punktu procentowego niższa niż w lutym.
  • Wyliczany przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową wskaźnik koniunktury przedsiębiorców wyniósł w marcu 17,4 punktu, podczas gdy w lutym sięgał zaledwie -3,8 punktu. Krótkookresowy wskaźnik prognostyczny koniunktury wzrósł z 26,6 do 31,6 punktu.
  • Deficyt budżetowy po lutym wyniósł 16,84 mld zł, wobec planowanych 16,75 mld zł. Deficyt w całym roku ma wynieść 52,2 mld zł.
Rynek Akcji

Polska

     Wynik pięciosesyjnych zmagań byków z niedźwiedziami na naszym parkiecie jest zdecydowanie remisowy, z lekkim wskazaniem na byki. WIG20 zyskał zaledwie 0,04%, WIG wzrósł o 0,26%. Pierwsze dwa dni tygodnia były zdecydowanie wzrostowe, padły nowe rekordy trwającej ponad rok tendencji wzrostowej. Środa i czwartek stały z kolei pod znakiem sporych spadków. Wszystko wskazywało na to, że będziemy świadkami nieco większej korekty i ochłodzenia nastrojów. Ten scenariusz zachwiał się już w piątek. Główne indeksy rosły po około 1 proc. Ale sytuacja wcale się nie wyjaśniła. Niepewność towarzysząca ustanawianiu nowych szczytów trendu wydaje się jak najbardziej uzasadniona. O tym, że taka niepewność została w umysłach inwestorów zasiana, świadczą między innymi niewielkie obroty. Nadchodzący tydzień będzie obfitował w liczne informacje makroekonomiczne, dotyczące amerykańskiej gospodarki oraz publikacje kwartalnych wyników finansowych tamtejszych firm. Warto więc poczekać na ich efekty i reakcję na nie giełdy za oceanem. 

     Spośród subindeksów branżowych bardzo zbliżone do siebie wyniki osiągnęły w tym tygodniu WIG Banki i WIG Informatyka, zwiększając swoją wartość po 0,7-0,8%. Po ośmiu tygodniach zdecydowanej poprawy koniunktury, zadyszki dostały firmy budowlane. Grupujący je indeks stracił nieoczekiwanie prawie 2%. Nie najlepiej też radziły sobie spółki telekomunikacyjne. WIG Telekomunikacja zniżkował o ponad 1%. 

     Liderem tygodnia był indeks średnich spółek, który wzrósł o 0,8 proc. Zmienność jego notowań na poszczególnych sesjach była jednak znacznie większa niż zwykle, co może świadczyć o rosnącej nerwowości operujących na tym rynku inwestorów. Niewykluczone, że niepewność stała się też udziałem zarządzających funduszami specjalizującymi się w papierach małych i średnich firm. W tym segmencie rynku zdecydowanie zwiększyły się obroty, co może potwierdzać tezę o większej aktywności funduszy. Najgorzej wypadł w tym tygodniu indeks najmniejszych spółek, który stracił ponad 0,2%.

 Świat

 Wall Street po raz kolejny notuje dodatni bilans ostatnich pięciu sesji (od 1 do 8 kwietnia). Prawdziwy bilans, czyli taki, który wychodzi na zero, „sporządził” Dow Jones. Bardzo rzadki to przypadek, by tak się zdarzyło, ale jednak. W czwartek ten wskaźnik osiągnął wartość 10927,07 punktu, czyli identyczną jak pierwszego kwietnia, czyli pięć sesji wcześniej. Z dokładnością do setnej części punktu. S&P500 zwiększył w tym czasie swoją wartość o 0,71%, zaś Nasdaq o dokładnie dwa razy tyle, czyli o 1,42%. Poza tymi liczbowymi ciekawostkami emocji nie brakowało, choć zmiany zdają się niewielkie. Mieliśmy w tym czasie kolejne rekordy trwającego ponad rok trendu i próbę korekty. Na razie średnio udaną. Bilans całego trendu jest imponujący. 6 marca ubiegłego roku S&P500 osiągnął dno bessy na poziomie 666,79 punktu. Od tego czasu do ubiegłego czwartku zyskał 78%. W przyszłym tygodniu czeka nas z pewnością sporo emocji związanych z publikacją licznych danych, dotyczących amerykańskiej gospodarki oraz kwartalnych wyników finansowych tamtejszych koncernów.  

      Zmiany wartości indeksów na głównych europejskich giełdach były zupełnie symboliczne. Jedynie londyński FTSE wzrósł w skali tygodnia o 1,4 proc., wskaźnik w Paryżu zanotował wzrost o 0,15%, a we Frankfurcie zniżkował o zaledwie 0,03%.  
Na parkietach naszego regionu również trudno mówić o wyraźnych zmianach, jeśli  nie liczyć prawie 8% zwyżki w Tallinie i przekraczającego 5% wzrostu w Rydze. Węgierski BUX, moskiewski RTS i praski PX50 zyskały po około 1,5%. Na tym tle „wyróżniała się” giełda w Atenach, gdzie indeks stracił prawie 7%. 

Europa

 

  USA* Azja
BUX 24897,16/25298,41

1,64%

DAX 6235,56/6233,7

-0,03%

CAC 4034,23/4040,27

0,15%

FTSE 10309,52/10452,38

1,39%

DJIA 10927,07/10927,07

0%

S&P 1178,1/1186,44

0,71%

NASDAQ 2420,58/2436,81

1,42%

Hang Seng 21537/22208,5

3,12%

ShanghaiB-Share 263,8/266,69

1,1%

Nikkei 11286,09/111204,34

-0,72%

Tygodniowe zmiany indeksów 1.04.2010 – 09.04.2010

* Dane z 8.04.2010 r. 

Rynek Walutowy

Euro wciąż tańczy w rytm zorby 

      Miniony tydzień na rynku walutowym stał po raz kolejny pod znakiem masakrowania wspólnej waluty przez dolara. To zresztą nic nowego, bowiem tendencja ta trwa już z niewielkimi przerwami od czterech miesięcy. W ciągu ostatnich dni obronne „podrygi” euro były dość rachityczne i zupełnie nieskuteczne. W czwartkowe południe kurs euro znalazł się na deskach, czyli na poziomie 1,328 dolara - wyższym o zaledwie jedną tysięczną od lokalnego minimum z 26 marca. Późniejsze odbicie się z tego poziomu było jednym ze wspomnianych podrygów, nie rokujących szans na większą poprawę. Z punktu widzenia analizy technicznej wyraźnie rysująca się tzw. formacja głowy i ramion nie jest jeszcze w pełni ukształtowana i sugeruje dalsze spadki. Z perspektywy czynników makroekonomicznych wspólna waluta także wydaje się stać na zupełnie straconej pozycji. Nie widać bowiem finału greckiej tragedii, a każde możliwe jej zakończenie nie wydaje się korzystne dla euro. Pozostawienie Grecji jedynie pomocy Międzynarodowego Funduszu Walutowego będzie odczytane jako niepowodzenie Unii Europejskiej. Wsparcie przez wspólnotę lub poszczególne jej państwa obciąży ich finanse - i tak już mocno nadwyrężone. Ogłoszenie niewypłacalności pewnie spowodowałoby spory szok, niemal na miarę upadku Lehman Brothers. Jednak mogłoby, być może, okazać się nie najgorszym wyjściem z sytuacji. W końcu finansowy świat kilka takich przypadków już przeżył. Na marginesie, to co złe dla europejskiej waluty, wcale nie musi być złe dla europejskiej gospodarki. Słabe euro może się doskonale przysłużyć jej ożywieniu. W piątek przed południem kurs euro zdobył się na dynamiczne odreagowanie, które zaprowadziło go do poziomu 1,34 dolara. 

Chińsko-amerykańskie gadanie 

      Problemy Grecji i kilku innych państw europejskich mają bardzo poważny charakter i konsekwencje, jednak na skalę w pewnym sensie lokalną. Z punktu widzenia globalnej równowagi ekonomicznej o wiele ważniejsza wydaje się jednak kwestia chińskiej waluty. W mijającym tygodniu bardzo głośno było o mającej wkrótce nastąpić podwyżce stopy procentowej w Państwie Środka. W normalnych warunkach taka decyzja w naturalny sposób prowadziłaby do umocnienia juana. Ale w Chinach jednak wciąż warunki „normalne” nie są. Amerykanie nie od dziś oskarżają Chiny, że utrzymując swoją walutę na nienaturalnie niskim poziomie stosują „doping” dla swej gospodarki, która rozwija się w sprinterskim tempie. W czwartek wizytę w Chinach złożył Timothy Geithner, amerykański sekretarz skarbu. Jednym z głównych przedmiotów jego rozmów była kwestia rewaluacji juana. Tego samego dnia członek zarządu chińskiego banku centralnego oświadczył, że aprecjacja juana nie jest wskazana. Mogłaby odbić się niekorzystnie na tempie wzrostu chińskiej gospodarki, a jednocześnie nie przynieść żadnych korzyści ani gospodarce światowej, ani amerykańskiej, powodując wręcz wzrost presji inflacyjnej. Rozmowy podobno do niczego konkretnego nie doprowadziły, ale nie jest wykluczone, że Chiny poszerzą nieco pasmo, w którym juan może się poruszać. 

Dobry złoty, słaby złoty 

      Nieco ponad rok temu słychać było powszechne narzekanie na nadmierną słabość naszej waluty. W czwartek huczało od „słownych interwencji” przedstawicieli ministerstwa gospodarki, finansów, banku centralnego, Rady Polityki Pieniężnej, mających na celu zmniejszenie siły złotego. Wreszcie w piątek doszło do rzeczywistej interwencji Narodowego Banku Polskiego. „Prawda” leży chyba gdzieś pośrodku. Nie ulega wątpliwości, że sporą część sukcesu polskiej gospodarki w okresie globalnego kryzysu zawdzięczamy właśnie słabemu złotemu. Warto bowiem zwrócić uwagę, że obecnie kursy głównych walut wobec złotego znajdują się na poziomie zbliżonym do tego z pierwszej połowy 2007 r. A gospodarka i eksport radziły sobie nienajgorzej także w 2008 r., gdy dolar kosztował od 2 do 2,5 zł. Od najmocniejszego poziomu 2 zł za dolara, nasza waluta wciąż jest słabsza o 43%, zaś od szczytu słabości z lutego 2009 r., znajdującego się na poziomie 3,91 zł, jest dziś mocniejsza o 27%. Tendencja do jego umacniania się trwa już trzynaście miesięcy, ale największą jej falę mamy już raczej za sobą. Od sierpnia ubiegłego roku możemy mówić o stabilizacji w dość szerokim przedziale 2,7-2,95 zł, z jednym krótkim „wyskokiem” do 3 zł za dolara w lutym. Trzeba też zauważyć, że nasza waluta porusza się w rytmie wydarzeń na rynku światowym, zaś czynniki lokalne, związane z naszą gospodarką, mają tu znaczenie drugorzędne. Walka z globalnymi trendami bywa zaś trudna i mało skuteczna. 

     W listopadzie ubiegłego roku nasza waluta była jeszcze mocniejsza wobec dolara niż dziś i tak wielkiego hałasu z tego powodu nie było. Teraz boli nas jednak umocnienie się złotego wobec euro. Od sierpnia do połowy grudnia ubiegłego roku kurs euro oscylował wokół poziomu 4,2 zł. Dziś jest mocniejszy o zaledwie 8,5%. W połowie 2008 r. euro kosztowało 3,2 zł. Dziś wciąż jest słabszy niż wówczas o 20%. Obecnie cały „kłopot” polega na tym, że podwyżka stóp procentowych, której potrzeba od niedawna jest coraz mocniej sygnalizowana, wpłynęłaby wyraźnie na umocnienie się złotego. Sytuacja stawała się więc coraz bardziej patowa, stąd prawdopodobnie decyzja o interwencji banku centralnego na rynku walutowym. 

      Od 23 marca do piątkowego przedpołudnia euro staniało z 3,927 do 3,844 zł, czyli o nieco ponad 2%. Dolar zaś z 2,922 do 2,87 zł, a więc o 1,8%. Frank z 2,741 do 2,68 zł, czyli o 2,2%. Po czwartkowej „burzy” medialnych wypowiedzi, broniących słabości złotego, ten rzeczywiście nieco się osłabił, jednak już wieczorem i w piątek rano z łatwością powrócił do poziomu sprzed „interwencji słownych”. W tym momencie nasz bank centralny przeszedł od słów do czynów i poprzez zakup walut na rynku spowodował natychmiastowy wzrost ich kursów. Dolar zdrożał o prawie 5 groszy, docierając do poziomu 2,9 zł, euro skoczyło do 3,88 zł, a frank do 2,7 zł. Po podaniu przez NBP informacji o dokonaniu interwencji, złoty znów nieznacznie umocnił się wobec głównych walut. 

Kursy NBP 09.04.2010 r.

 

 
USD EUR CHF 100 JPY
Kupno 2,8605 zł

Sprzedaż 2,9183 zł

Średni 2,8975 zł

Kupno 3,8154 zł

Sprzedaż 3,8924 zł

Średni 3,8526 zł

Kupno 2,6635 zł

Sprzedaż 2,7173 zł

Średni 2,6891 zł

Kupno 3,0791 zł

Sprzedaż 3,1413 zł

 

Średni 3,1115 zł

     Interwencja NBP nie pomogła. Biorący w minionym tygodniu kredyt walutowy znów musieli pożyczyć więcej euro i franków, aby otrzymać określoną kwotę w złotych. Im mniej kosztuje euro, czy mniej już popularny w kredytach hipotecznych frank, tym więcej trzeba tej waluty pożyczyć, aby sfinansować zakup nieruchomości. Umacnianie się złotego spowodowało, że na pożyczenie każdych 100 tys. zł trzeba było wziąć ponad 40 euro albo ok. 410 franków więcej. Nie pozostało to również bez wpływu na wysokość rat wyliczanych w walucie. 

 

Bułgaria rezygnuje ze starań o przystąpienie do strefy euro. Powód to obawy o brak szans na spełnienie wymogów. 

Banki i finanse

     W piątek w kłopoty wpadł  PKO BP, a wraz z nim 6,3 mln posiadaczy ROR-ów.  
W największym banku detalicznym w Polsce doszło do awarii systemu komputerowego. Klienci, korzystający z serwisu internetowego nie mogli się zalogować do swoich kont. Nie działały bankomaty. Pojawiły się również trudności z przeprowadzeniem operacji w placówkach. Pierwsze problemy były odczuwalne ok. godz. 11, ok. godz. 16 zostały rozwiązane. Przyczyn awarii systemu bank nie ujawnił.

     Już  wkrótce zostaną wprowadzone zmiany w ustawie o kredycie konsumenckim. Cel to ukrócenie działalności firm parabankowych, które nierzadko zamiast pożyczać, wyłudzają pieniądze od swoich klientów. Zmiany przewidują konieczność oddania klientowi opłaty przygotowawczej w sytuacji, gdy nie dostaje on kredytu. 

     Alior Bank planuje zatrudnić 1000 osób i otworzyć 40 placówek. Bank kontrolowany przez włoską Grupę Carlo Tassara wystartował jesienią 2008 r.

     Bank Ochrony Środowiska wprowadził do oferty ekologiczny kredyt hipoteczny. Atutem kredytu jest jego niska cena – marża może wynosić zaledwie 1 punkt procentowy.

Nowy kredyt można przeznaczyć na finansowanie zakupu, budowy lub remontu domu czy mieszkania w budynku, w którym zostaną zastosowane rozwiązania pozwalające oszczędzać energię. O ekologiczny kredyt hipoteczny może ubiegać się każdy, kto planuje zainwestować w Odnawialne Źródła Energii, czyli kolektory słoneczne, pompę ciepła, ogniwa fotowoltaiczne (ogniwa słoneczne) albo instalacją odzysku ciepła z wykorzystaniem rekuperatorów (filtracja powietrza wywiewanego z budynku).

Już 78 proc. Polaków ma konto osobiste, z czego 8 proc. ma nawet dwa rachunki – wynika z raportu „Postawy Polaków wobec obrotu bezgotówkowego” przygotowanego na zlecenie NBP. Wśród osób pracujących na pełnym etacie odsetek posiadaczy rachunków sięga 91 proc., a wśród bezrobotnych 39 proc. Spośród posiadaczy kont 80 proc. przyznaje, że ma i korzysta z karty bankomatowej, a 28 proc. z karty kredytowej.

Kalendarium wydarzeń nadchodzącego tygodnia

12.04.2010-16.04.2010

      W tym tygodniu najważniejsza dla nas informacja będzie dotyczyła marcowej inflacji. Oczekuje się jej spadku z 2,9 do 2,6%. Ze strefy euro warto będzie zwrócić uwagę na dynamikę produkcji przemysłowej. Jej poziom pozwoli na ocenę stanu europejskiej gospodarki. Największy wpływ na sytuację na rynkach będą mieć liczne informacje ze Stanów Zjednoczonych. Oprócz danych makroekonomicznych uwagę inwestorów będą przyciągać także kwartalne raporty finansowe amerykańskich spółek, między innymi JP Morgan, Rio Tinto, Bank of America i General Electric. 

Poniedziałek, 12 kwietnia 

USA

- 22.00 sezon publikacji wyników kwartalnych amerykańskich spółek inauguruje koncern Alcoa 

Wtorek, 13 kwietnia 

Polska

- 14.00 saldo rachunku bieżącego w lutym (poprzednia wartość -710 mln euro) 

USA 

- 14.30 bilans handlu zagranicznego w lutym (poprzednia wartość -37,3 mld dolarów)

- 14.30 dynamika cen eksportu w marcu (poprzednia wartość -0,5% miesiąc do miesiąca)

- 14.30 dynamika cen eksportu bez towarów rolniczych w marcu (poprzednia wartość  
-0,2% miesiąc do miesiąca)

- 14.30 ceny importu w marcu (poprzednia wartość -0,3% miesiąc do miesiąca)

- 14.30 ceny importu bez ropy naftowej w marcu (poprzednia wartość 0,2% miesiąc  
do miesiąca) 

Środa, 14 kwietnia 

Euroland

- 11.00 dynamika produkcji przemysłowej w lutym (poprzednia wartość 1,7% miesiąc  
do miesiąca) 

USA

- 13.00 dynamika liczby wniosków o kredyt hipoteczny (poprzednia wartość -11%)

- 14.30 dynamika sprzedaży detalicznej w marcu (poprzednia wartość 0,3% miesiąc  
do miesiąca)

- 14.30 dynamika sprzedaży detaliczne bez samochodów w marcu (poprzednia wartość 0,8% miesiąc do miesiąca)

- 14.30 inflacja na poziomie konsumentów CPI w marcu (poprzednia wartość 0% miesiąc do miesiąca)

- 14.30 inflacja bazowa CPI w marcu (poprzednia wartość 0,1% miesiąc do miesiąca)

- 20.00 publikacja raportu Fed o stanie amerykańskiej gospodarki, zwanego Beżową  Księgą

Czwartek, 15 kwietnia

Polska

- 14.00 wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych w marcu (poprzednia wartość 2,9% rok do roku) 

Euroland

- 11.00 bilans handlu zagranicznego w lutym (poprzednia wartość 7 mld euro) 

USA

- 14.30 liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych

- 14.30 indeks aktywności gospodarczej w rejonie Nowego Jorku NY Empire State  
w kwietniu (poprzednia wartość 22,86 punktu)

- 15.00 napływ kapitałów długoterminowych w lutym (poprzednia wartość 19,1 mld dolarów)

- 15.15 dynamika produkcji przemysłowej w marcu (poprzednia wartość 0,1% miesiąc  
do miesiąca)

- 16.00 indeks aktywności gospodarczej Fed z Filadelfii w kwietniu (poprzednia wartość 18,9 punktu)

- 19.00 indeks rynku nieruchomości NAHB w kwietniu (poprzednia wartość 15 punktów) 

Piątek, 16 kwietnia

USA

- 14.30 liczba wydanych pozwoleń na budowę domów (prognoza 637 tys., poprzednia wartość 612 tys.)

- 14.30 liczba rozpoczętych budów domów w kwietni (poprzednia wartość 575 tys.)

- 15.55 indeks nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan (poprzednia wartość 73,6 punktu). 

Halina Kochalska

Analityk Gold Finance

Roman Przasnyski

Główny Analityk Gold Finance 

Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autorów i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność

Komentarze

Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.
Zaloguj się lub zarejestruj.
PODOBNE
PRZEGLĄD PRASY
ARTYKUŁY

najnowsze
najczęściej czytane
fundusze
giełda
waluty