Na rynkach

krajowe
zagraniczne
waluty
Załóż konto
Zaloguj się
Przydatne
Pasaż finansowy
Inwestowanie i lokaty
fundusze
Fundusze dla każdego?

Magia systematycznego inwestowania
lokata
Na winie można dobrze zarobić
Kredyty i konta
kredyt konsolidacyjny
Kredyt konsolidacyjny
kontoingZa darmo mamy to, co zrobimy sami..
NEWSLETTER

Nikt nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji
Dodano: 2010-08-16 11:23:38 | Aktualizowano: 2010-08-16 11:23:38

Znowu zrobiło się gorąco wokół reformy emerytalnej, za sprawą propozycji pani minister Fedak zawieszenia składek do OFE w ciągu najbliższych dwóch lat. Jednak nie o tym chciałbym napisać. Oczywiście jest to pomysł niemądry, nastawiony na sztuczne łatanie dziury budżetowej i zapewne szkodliwy dla przyszłych emerytów.

 
Ostatnio zdałem sobie sprawę z tego, że jest inne, o wiele większe „ALE” związane z obowiązującym systemem emerytalnym. W jednym z wpisów do bloga podkreśliłem trudność z jaką zmagają się dzisiejsi inwestorzy giełdowi, polegająca na tym, że istnieją spore wątpliwości co do kierunku długoterminowego trendu. 10-15 lat temu wszyscy wierzyli w to, że akcje w horyzoncie kilkudziesięcioletnim są w miarę bezpieczną i rentowną lokatą. Nie wątpiono w to także w połowie lat 90-tych, gdy planowano nowy kształt systemu emerytalnego. Co więcej, niemal cały świat był pod wpływem ogromnego sukcesu kapitałowych funduszy emerytalnych w Chile, działających od początku lat 80-tych ze średnią stopą zwrotu na poziomie ponad 10% w wartościach realnych. Wszystko wydawało się bardzo proste twórcom reformy w Polsce: zrzućmy ogromne i wciąż rosnące zobowiązania budżetu wobec przyszłych emerytów na prywatne fundusze kapitałowe, które będą inwestowały około połowy środków na rynku akcji. Skoro fundusze emerytalne w Chile wypracowały stopę zwrotu powyżej 10% w wartościach realnych, to także rodzime fundusze zapewne pochwalą się taką stopą zwrotu, która pozwoli na zachowanie wysokiej stopy zastąpienia z nowego systemu. Aby zwiększyć wpływ OFE na nasze przyszłe emerytury planowano stopniowo zwiększać udział drugiego filaru, czyli zwiększyć składkę do OFE z 1/3 do 2/3.  
 
W 1999 roku, w momencie wprowadzenia reformy emerytalnej, stopa zastąpienia wynosiła 67%, czyli tyle stanowiła średnia emerytura w stosunku do średnich zarobków. Panowała opinia, że jest za niska. Wszyscy mówili, że to zbyt mało jak na 40 lat opłacania składek. Nie dopowiadano jednak, że wiek przejścia na emeryturę wynosił około 58 lat. W związku z tym, z I i II filaru miało być co najmniej tyle samo, a nawet 100% zarobków, jeżeli odłożymy moment przejścia na emeryturę do 70 roku życia.
 
Jak wyglądają dzisiaj perspektywy naszych emerytur? Po zaledwie 10-ciu latach, nasze oceny są diametralnie inne. Okazuje się, że mężczyzna (pracujący do 65 roku życia) może liczyć na zaledwie 40-50% ostatnich zarobków, kobieta zaś, pracując o 5 lat krócej, otrzyma jeszcze niższe świadczenie. Co więcej, nikt nie wspomina o stopniowym ograniczaniu I filaru, czyli zwiększeniu składki do 2/3 do OFE jako potencjalnie bardziej efektywnej części nowego systemu. Propozycje zmierzają w zupełnie odwrotnym kierunku, a nawet na przesunięciu całej składki do ZUS.
 
Czy to wszystkie złe wiadomości? Niestety nie. Wiara w wysoką rentowność akcji w długim terminie już nie jest tak powszechna jak w momencie wprowadzania reformy. Być może rynek akcji nadal będzie przynosił większe zyski niż obligacje w aktywach funduszy emerytalnych. Przypomnę, że tylko akcje są nadzieją na jako taką emeryturę w nowym systemie emerytalnym. A jeżeli stanie się inaczej i zrealizuje się jeden z dwóch pozostałych scenariuszy: falowania w długoterminowym trendzie horyzontalnym lub wręcz zmiany trendu na spadkowy w okresie najbliższych 20-30 lat? 
 
Realistycznie patrząc sytuacja przyszłych emerytów wygląda dramatycznie. Składka do obu filarów – mniej niż 20%, jest zbyt niska aby dać nam zaledwie 50% stopę zastąpienia. Jedyną nadzieją miała być wysoka rentowność akcji znajdujących się w portfelu funduszy emerytalnych. Ale aby miało to realny wpływ należałoby zmienić (tak jak pierwotnie planowano) proporcje w przekazywaniu składek do I i II filaru. Jak wiemy nic takiego nie jest planowane a nawet ruchy odwrotne. Co więcej, nawet gdyby jakimś cudem składka do OFE została zwiększona, to i tak ryzyko niskich emerytur pozostałoby wysokie ze względu na o wiele mniej jednoznaczne prognozy dotyczące długoterminowych perspektyw rynku akcji.
 
Czy jest wyjście z sytuacji? Wyższe składki, oczywiście nie w ramach systemu obowiązkowego. Jednak tutaj wymagane są o wiele większe zachęty podatkowe, na które nikt z rządzących nie ma ochoty a tym bardziej pieniędzy. Pozostaje nam nasza osobista zapobiegliwość (IKE) i trzeźwa ocena sytuacji lub pracodawca, który zaoferuje nam PPE ze składką w wysokości 7% wynagrodzenia.   
 
Maciej Rogala
UnionKlub, blog prowadzony przez Union Investment TFI

Komentarze

Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.
Zaloguj się lub zarejestruj.
PODOBNE
PRZEGLĄD PRASY
ARTYKUŁY

najnowsze
najczęściej czytane
fundusze
giełda
waluty