"P": Dołki - okazją inwestycyjną czy przestrogą?
Dodano: 2011-03-16 12:55:18 | Aktualizowano: 2011-03-17 09:27:41
Każdego tygodnia w tabeli notowań znaleźć można walory, których kursy wbrew ogólnej tendencji pogłębiają dołki.
Bardzo ważny jest właściwy dobór spółek do portfela ponieważ nietrafione inwestycje, zwłaszcza przy niewielkiej dywersyfikacji portfela, to pozostanie w tyle za rosnącym rynkiem.
Można przyjąć, że pokazujące się w tabeli notowań nowe roczne dołki to sygnał do kupowania taniejących akcji. Jednak kupując akcje ustanawiające roczne minimum trzeba być przygotowanym na to, że szanse na zyski będą przypominały wyniki rzutu monetą.
Przykładem może być Optimus - ustanowienie przez jego kurs rocznego dołka w maju 2010 r. okazało się niemal idealnym momentem do kupna akcji. W ciągu kolejnych czterech miesięcy notowania podniosły się o ponad 160 proc. w górę, a po niecałych 10 miesiącach cena akcji była prawie siedem razy wyższa niż początkowo.
Przykładem zupełnie odwotnym jest spółka naftowa Petrolinvest, której kurs systematycznie pogłębiał dołki. W tym przypadku strategia „łapania spadającego noża”, jak bywa nazywane kupowanie taniejących akcji, mogłaby się skończyć całkowitym fiaskiem.
Kupowanie akcji wyłącznie na bazie ustanawianych przez nie nowych rocznych dołków jest słabym kryterium podejmowania decyzji inwestycyjnych. Tak samo, jak na niedowartościowane i atrakcyjne walory trafić można na akcje, które dopiero rozpoczynają trend spadkowy.
Źródło: Parkiet, 14.03.2011.
Komentarze