Na rynkach

krajowe
zagraniczne
waluty
Załóż konto
Zaloguj się
Przydatne
Pasaż finansowy
Inwestowanie i lokaty
fundusze
Fundusze dla każdego?

Magia systematycznego inwestowania
lokata
Na winie można dobrze zarobić
Kredyty i konta
kredyt konsolidacyjny
Kredyt konsolidacyjny
kontoingZa darmo mamy to, co zrobimy sami..
NEWSLETTER

Analiza fundamentalna
Dodano: 2012-01-12 12:55:50 | Aktualizowano: 2012-01-12 12:55:50

WALUTY
I kwartał 
 
Początek 2011 roku to przede wszystkim wydarzenia, jakie rozegrały się  w krajach arabskich. Napięcia oraz konflikty, które tam wybuchły, miały znaczący wpływ na zachowanie rynków finansowych. Dla przypomnienia, wszystko zaczęło się w Tunezji w pierwszym miesiącu minionego roku.
 
Niepokoje społeczne oraz finalne obalenie prezydenta przeniosły się z niemalejącym impetem do Egiptu. Jednak decydująca rolę w kształtowaniu się pozycji amerykańskiej waluty względem najważniejszych walut na świecie odegrały dane makroekonomiczne zza oceanu które bezpośrednio dotyczyły koniunktury gospodarczej Stanów Zjednoczonych. W I kwartale okazały się one zdecydowanie słabsze w stosunku do IV kwartału 2010 roku. Tak więc początek roku budził pesymizm i obawy związane ze spowolnieniem gospodarczym największej gospodarki globu. Kluczową rolę odegrał zdecydowanie słabszy wynik PKB za I kwartał 2011 roku wynoszący 0.4 proc. r/r, względem (2.3 proc. r/r) IV kwartału 2010. To był pierwszy ważny sygnał dla analityków. Ponadto w USA pogorszyła się znacznie sytuacja rynku pracy – zmiana zatrudnienia w styczniu wyniosła 36 tyś. wobec prognozy 145 tyś. i w sektorze prywatnym 50 tyś względem 155 tyś. Słaby I kwartał pod względem ekonomicznym osłabiał dolara amerykańskiego wobec wspólnej waluty. Na początku roku kurs pary EURUSD znajdował się w okolicach poziomu 1,287 USD i rósł zgodnie z trendem aż do końca kwietnia, (1,487 USD) kiedy to nastąpiła jego zmiana  i objęcie rynku przez niedźwiedzie. Koniec roku ta para walutowa zakończyła na poziomie 1.294 USD.
 
Drugim istotnym wydarzeniem okazał się kataklizm, jaki dotknął Japonię pod koniec I kwartału. Trzęsienie ziemi o sile 9 stopni w skali Richtera wywołało potężne tsunami, które wdarło się na północne tereny Kraju Kwitnącej Wiśni. Początkowy strach oraz obawy inwestorów o skalę zniszczeń i sytuację gospodarczą kraju spowodowały odwrót od tzw. strategii carry trade – czyli zadłużania się w kraju o niższej stopie procentowej(Japonii) i alokowania kapitału w kraju o wyższej. Następstwem tych wydarzeń była rosnąca wartość jena względem ważniejszych walut na świecie, w tym dolara amerykańskiego. Coraz mocniejsza waluta Japonii stała się zagrożeniem wewnętrznym dla gospodarki opartej na eksporcie. Nie pomogła interwencja banku centralnego, mająca na celu osłabienie krajowej waluty. Główną przyczyną było faworyzowanie jena japońskiego przez inwestorów jako bezpiecznej waluty, tym bardziej, że w dobie globalnego kryzysu finansowego liczba dostępnych oaz spokoju kurczyła się w oczach. Tym samym waluta Kraju Kwitnącej Wiśni umocniła się względem dolara amerykańskiego oraz wspólnej waluty. Pary USDJPY oraz EURJPY na początku marca notowały odpowiednio 81.860 i 112.80. Natomiast już w drugiej połowie marca kursy tych par walutowych spadły do poziomów 78.420 dla USDJPY i 109.14 dla EURJPY.
 
II i III kwartał
 
Ten okres należał  zdecydowanie do Grecji, której widmo bankructwa ujrzało światło dzienne. Kryzys, w jakim były pogrążone Ateny, nabrał poważnych rozmiarów i wymknął się z pod kontroli – jeżeli kiedykolwiek pod nią był, biorąc pod uwagę kreatywną księgowość, korupcję, biurokrację i brak reform.
 
To wszystko nałożyło się na „tragiczną” sytuację rządu ateńskiego, który aby uzyskać pomoc ze strony Unii Europejskiej musiał zobligować  się do przeprowadzenia ostrych reform zakładających m.in. prywatyzację, podwyższenie podatków, wieku emerytalnego oraz drastyczne ograniczenie wydatków. To wywołało powszechną panikę i sprzeciw społeczeństwa, a co za tym idzie liczne protesty i demonstracje. Kraj pogrążył się w chaosie, a „zaraza” rozprzestrzeniała się na kolejne państwa członkowskie. Największe zagrożenie związane ze wzrostem rentowności obligacji rządowych (za punkt krytyczny uważa się umownie 7 proc.) oraz możliwość powstania niewypłacalności wkrótce stało się faktem i dotknęło jedne z najważniejszych państw należących do wspólnoty europejskiej czyli Francję i Włochy, które są odpowiednio drugą i trzecią gospodarką UE. Z jednej strony kryzys w Europie zaczął przybierać na rozmiarze, z drugiej natomiast w USA zapadła decyzja o pozostawieniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie i braku zacieśnienia polityki monetarnej. 
 
Ben Bernanke (przewodniczący Fed) zapowiedział również skup aktywów do czerwca 2011 roku w obliczu słabnącego tempa wzrostu gospodarki amerykańskiej. Jego wystąpienie na konferencji pod koniec kwietnia miało znaczący wpływ na dalszą deprecjację dolara amerykańskiego, który sięgnął na początku maja rekordowego poziomu 1.4828 względem EUR. Od tego czasu można oficjalnie uznać strefę euro za pogrążoną w kryzysie, a widmo bankructwa Grecji i rozpadu wspólnoty stało się tematem numer jeden starego roku.  Kłopoty, które osiągnęły swój kluczowy wymiar w  II kwartale nie zostały zażegnane przed końcem roku i z pewnością na nich skupi się początek 2012 r. Rozmiar niepokoju z upływem czasu osiągał co raz to większe rozmiary powodując nieustający wzrost awersji do ryzyka i ucieczkę inwestorów w bezpieczne aktywa, za jakie powszechnie uważa się złoto oraz franka szwajcarskiego. Gwałtowne tempo wzrostu wartości franka przyczyniło się do powstania kolejnych zagrożeń związanych bezpośrednio z gospodarką Szwajcarii. Tym najbardziej pamiętnym wydarzeniem było ustanowienie sztywnego poziomu 1.20 CHF dla pary walutowej EURCHF, której kurs momentami zbliżał się do parytetu 1:1. Było to poprzedzone nieskutecznymi w dłuższej perspektywie interwencjami banku centralnego, który próbował osłabić krajową walutę i w ten sposób ratować gospodarkę. Nieefektywne działania skłoniły Narodowy Bank Szwajcarii do wprowadzenia sztywnego poziomu mającego na celu ochronę helweckiej gospodarki. Tym samym II i III kwartał przebiegł pod dyktando kryzysu strefy euro, który grał pierwsze skrzypce również w ostatnich miesiącach minionego roku.
 
IV kwartał
 
Głównym tematem roku 2011 był i jest nadal kryzys strefy euro oraz próby jego zażegnania. Pomysły głównych przywódców  państw członkowski zakładają różnego rodzaju rozwiązania, na czym przede wszystkim mijały nam ostatnie tygodnie roku. Wszelkie szczyty, i te duże, i te małe, nie przynosiły jednak większych zmian i znaczących posunięć w sprawie panującego kryzysu.
 
Wiadomo jednak, że to Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz Europejski Bank Centralny odegrają kluczową rolę w tym przedsięwzięciu. Tym samym zwiększenie zdolności kredytowej MFW dzięki europejskiej zbiórce kapitału rzędu 200 mld EUR oraz obniżeniu przez EBC stóp procentowych zdołało poprawić sentyment na rynku walutowym i dać nowe nadzieje na poprawę sytuacji w 2012 roku. Z takim też nastawieniem mogą przebiegać pierwsze tygodnie jednak kluczowe również pozostaną dane makroekonomiczne, które pokażą, czy strefie euro uda się uchronić przed recesją. W dłuższej perspektywie możemy oczekiwać nieco lepszej dyspozycji franka szwajcarskiego – alpejska gospodarka odnotowuje bardzo dobre dane już w pierwszych dniach nowego roku, co można odczytać jako brak zagrożenia spowolnienia gospodarczego ze względu na silną walutę. W związku z tym szansa na podniesienie sztywnego poziomu z 1.20 oddala się, a więc frank może pozostać mocny względem euro i złotego. O ile wspólna waluta będzie w pełni uzależniona od rozwoju wydarzeń związanych z kryzysem, o tyle prognoza dla złotego nie wygląda najlepiej. 
 
W 2011 roku polska waluta wraz z forintem węgierskim była jedną z najgorzej zachowujących się względem amerykańskiego dolara, inwestorzy wciąż nie chcą dostrzegać różnic i perspektyw w tych dwóch gospodarkach dlatego umieszczają je w jednym koszyku instrumentów o podwyższonym ryzyku. Dodatkowo wysoka inflacja, perspektywa spowolnienia gospodarczego oraz niskie stopy procentowe niosą za sobą raczej negatywne przesłanie, co do wartości polskiego złotego. Być może szansy należy upatrywać właśnie w Narodowym Banku Polskim i ewentualnym podniesieniu stóp procentowych. Szansy na poprawę notowań rodzimej waluty w stosunku do ważniejszych walut na świecie należy upatrywać w ogólnym sentymencie jaka zagości na globalnych rynkach bądź ewentualnej poprawie nastrojów wśród inwestorów czy też samej sytuacji rynkowej. Istotne może się również okazać w tym względzie wstępne porównanie wyników za I kwartał 2011 roku wobec IV za 2010 rok. Przy lepszych wynikach z początku nowego roku można się zatem doszukiwać kilkuprocentowej zmiany wartości na korzyść polskiego złotego.
 
TOWARY
I kwartał
 
W I kwartale 2011 r. cena baryłki ropy wzrosła z powodu rozpoczęcia się  arabskiej "Wiosny Ludów". Rozpoczęcie zamieszek w Afryce Północnej zaniepokoiło inwestorów obawiających się  przerwania łańcucha dostaw ropy. Tym samym baryłka ropy brent, która  jeszcze na początku stycznia kosztowała mniej niż 95 dolarów, pod koniec kwartału wyceniana była na ponad 118 dolarów. Niepokoje społeczne pogorszyły oczekiwania inwestorów związane z powrotem globalnej gospodarki na tor ekonomicznego rozwoju. Pomimo, iż w Stanach Zjednoczonych, Niemczech czy strefie euro wartości wskaźników PMI dla przemysłu osiągały najwyższe wartości od początku kryzysu subprime w USA, to ten sam indeks PMI dla Chin, znajdował się już na coraz niższych poziomach (jednak jego wartość  pozostawała stale powyżej 50 punktów).
 
W styczniu cena funta miedzi osiągnęła swój szczyt na poziomie 4,6264 USD. Przyczyną  wzrostowego ruchu była powódź w Australii, która jest jednym z największych wydobywców miedzi na świecie. Jednak już w lutym i marcu wizja spowolnienia gospodarczego Państwa Środka, które jest największym nabywcą miedzi na świecie, spowodowała jej przecenę. W całym I kwartale 2011 r.  cena funta miedzi zniżkowała o prawie 14 proc.
 
Pomimo, iż w całym 2011 roku korelacja między rynkiem eurodolara oraz złota znajdowała się na relatywnie niższym poziomie w stosunku do innych surowców, to w I kwartale cena uncji złota była dość silnie i dodatnio skorelowana z kursem pary euro-dolar. W ciągu pierwszych trzech miesięcy 2012 roku rynek euro-dolara zyskał ponad 6,7 proc. W tym samym czasie cena uncji złota wzrosła 140 dolarów (ponad 10,7 proc.) od kwartalnego minimum na poziomie 1308 USD, które zostało utworzone pod koniec lutowego 2012 roku.
 
II i III kwartał
 
II kwartał  2011 roku należał do Grecji, której dług publiczny wyniósł  ponad 140 proc. Zapowiedzi radykalnych cięć, obawy o rozlanie się  kryzysu niewypłacalności na inne kraje strefy euro i wizja głębokiego kryzysu skierowała rynki ropy, złota i miedzi na południe.
 
Cena baryłki ropy spadła w II kwartale 2011 r. do poziomu 102,27 USD. Cena funta miedzi utworzyła w analogicznym czasie lokalne minimum na poziomie 3,8489 USD.
 
W pierwszym tygodniu sierpnia agencja Standard & Poor’s obniżyła po raz pierwszy w historii rating wiarygodności kredytowej Stanów Zjednoczonych z AAA do AA+ z perspektywą negatywną. Inwestorzy zaczęli przenosić swoje środki do bezpiecznych aktywów. Za takie w przypadku pogorszenia globalnych nastrojów uważa się powszechnie złoto, którego cena jednej uncji w III kwartale, wzrosła ponad 400 dolarów osiągając szczyt na poziomie 1920 USD. Była to też reakcja na deprecjację dolara, który zawsze był silnie skorelowany z rynkiem złota.
 
Spadki nadal były widoczne na rynku ropy oraz miedzi, ponieważ inwestorzy obawiali się spadku popytu na te surowce, ze względu europejski kryzys zaufania. Cena baryłki ropy osiągnęła minimum na poziomie 100,6 USD. Funt miedzi kosztował 3,103 USD.
 
Pomimo, iż w całym II kwartale 2011 r. na rynku surowcowym dominowały spadki, to towarzyszyła temu również duża zmienność związana ze strachem inwestorów obawiających się o rozwój sytuacji w strefie euro. Każda plotka związana z tematem zadłużenia potrafiła wywołać chaos na rynku. W II i III kwartale wartości indeksów PMI w USA oraz strefie euro znajdowały się na coraz niższych poziomach co pokazywało jak sytuację makroekonomiczną odbierają producenci.
 
IV kwartał
 
W ostatnim kwartale 2011 r. w strefie euro pojawiły się  kolejne pomysły dotyczące zażegnania kryzysu zadłużenia. Sentyment inwestorów poprawił się i zaczęto wierzyć w poprawę sytuacji makroekonomicznej na Starym Kontynencie (potwierdzają to odczyty PMI dla przemysłu w USA i strefie euro za grudzień, którego wartość znalazła się na tym samym poziomie, co miesiąc wcześniej).
 
Taki obrót sprawy pozwolił na wzrosty cen baryłki ropy oraz funta miedzi. Na koniec roku cena baryłki ropy kosztowała ok. 107,41 USD, a funt miedzi ok. 3,4281 USD. Awersja do ryzyka pozostawała nadal wysoka, stąd inwestorzy wyprzedawali euro, co przyczyniło się do umocnienia dolara. W odpowiedzi, cena uncji złota straciła w ciągu kwartału ok. 60 dolarów i na koniec roku kosztowała ok. 1562,7 USD.
 
W nadchodzącym roku na rynkach surowcowych powinien powrócić lepszy sentyment, co potwierdzają lepsze od oczekiwań dane PMI ze Stanów, Niemiec, Chin i strefy euro. Jeśli optymistyczne nastroje wśród producentów potwierdzą się, to w I połowie 2012 roku popyt na główne surowce może faktycznie wzrosnąć, a to z kolei podniesie ich rynkową cenę.
 
Sytuację na rynku EURUSD w 2011 najprościej streścić jako zmienną. Rok rozpoczęliśmy od dynamicznego trendu wzrostowego (zielona linia trendu), który bez żadnej głębszej korekty zostały przełamane kolejne szczytu (czerwone elipsy), tj.:
 
- 1.38560 oraz 1.40349 w marcu;
 
- 1.42477 oraz 1.45196 w kwietniu;
 
Ustanawiając w końcu w maju do dzisiaj nieprzetestowany ponownie szczyt na poziomie 1.49380.
 
Jak mogliśmy później zauważyć było to ostatnie tchnienie strony kupujących, po którym nastąpiła dynamiczna korekta wybijająca kurs ze wspomnianej linii trendu wzrostowego. Korekta ta zatrzymała się dopiero w okolicach 1.39683, który to poziom okazał się silnym wsparciem w późniejszym trendzie bocznym (pomarańczowe linie trendu).
 
Trend boczny mogliśmy obserwować do września 2011, kiedy to za drugim podejściem (zielone elipsy) rynek sforsował wspomniane wsparcie rozpoczynając  średnioterminowy trend spadkowy, który możemy obserwować do dzisiaj. Linia trendu spadkowego (czerwona), którą rynek jak na razie, respektuje, pozwala prognozować pro spadkowe nastroje na początek 2012 roku.
 
Rynek co prawda powstrzymał  dołek z początku 2011 roku za poziomie 1.28729 (niebieska pozioma linia oraz niebieski prostokąt), jednak dynamika trendu spadkowego  nie daje nadziei na obronę tego poziomu w 2012 roku.
 
Na tej podstawie pierwszym celem rynku wydaje się być poziom 1.25880, czyli dołek w pierwszej połowy 2010 roku.
 
EURPLN
 
Miniony rok na rynku EURPLN upłynął pod znakiem silnego trendu wzrostowego, choć pierwsza połowa roku 2011 tego nie zapowiadała. 
Rok rozpoczęliśmy bez wyraźnego trendu z lokalnym szczytem na poziomie 4.1174 i w takim właśnie niepełnym trendzie bocznym kurs poruszał się do końca września.
 
Sierpień przyniósł  udany, a co ważniejsze, zdecydowany atak na wspomniany szczyt (czerwona elipsa), co jak się później okazało, zapoczątkowało dynamiczny trend wzrostowy (zielona linia trendu) trwający do teraz. 
 
Kurs bez żadnej głębszej korekty przebijał kolejne szczyty (czerwone elipsy), tj.:
 
- 4.2509 we wrześniu;
 
- 4.5301 w listopadzie;
 
Grudzień przyniósł  kolejny lokalny szczyt na poziomie 4.5927, którego rynek nie zdążył  już sforsować w minionym roku, ten poziom wydaje się więc być najbliższym celem na 2012 rok. Szanse na udany atak tego poziomu w 2012 dodatkowo zwiększa fakt, iż kurs potwierdził na początku roku zasadność wspomnianej linii trendu (niebieski prostokąt). W dalszej perspektywie udany atak na poziom 4.5927 teoretycznie otwiera drogę na poziom 4.7408, który w przypadku utrzymania w 2012 roku dynamicznego trendu wzrostowego wydaje się być osiągalny.
 
TOWARY
Złoto
 
Rok 2011 na rynku złota przebiegał pod znakiem historycznych poziomów. Przez cały okres   kurs poruszał się w silnym trendzie wzrostowym (zielona linia trendu), ustanawiając raz za razem nowe szczyty, będące jednocześnie historycznymi poziomami.  
 
Pierwsza połowa roku przyniosła umiarkowany, choć wyraźny trend a udany atak na dwa szczyty tj.1443.66 USD w marcu oraz 1574.74 USD w lipcu (czerwone elipsy).
 
To przebicie właśnie tego drugiego poziomu zaowocowało wyraźnym zwiększeniem dynamiki trendu, który bez żadnej korekty ustanowił historyczny szczyt złota na poziomie 1920.55 USD.
 
Osiągnięcie tego poziomu, jak się później okazało, przyniosło zasłużoną, głębszą korektę. Kurs wybił się z dominującej przez cały 2011 rok linii trendu (zielona elipsa), ustanawiając dwie alternatywne linie trendu (przerywane linie).
 
Obecnie rynek zatrzymał  się w ważnym geometrycznie miejscu (niebieski prostokąt), co daje szanse na koniec korekty i powrót w 2012 roku do poziomów wyznaczonych z pierwotnej linii trendu.
 
Pierwszym, średnio- i długoterminowym celem na ten rok wydaje się być poziom 1767.37 USD (61.8% obecnej korekty wyższego rzędu).
 
Ropa
 
Kurs kontraktów na baryłkę ropy brent w pierwszym kwartale 2011 szybko piął się w górę osiągając 8 kwietnia roczne maksimum na poziomie 126,88. Na wykresie w tym miejscu utworzyła się  formacja  podwójnego szczytu, po której nastąpiło załamanie kursu. W dalszej części roku oscylował on wokół spadkowego kanału cenowego, kilkukrotnie testując dolne i górne ograniczenie. Patrząc z jeszcze szerszej perspektywy, kanał ten może przypominać formację flagi, która mogłaby wskazywać na kontynuację trendu wzrostowego. Obecnie kurs już piąty raz znajduje się przy górnym ograniczeniu, a tworząca się obecnie świeca wskazuje bardziej na niezdecydowanie rynku.   
 
W tym miejscu możliwe są dwa scenariusze:
 
Jeśli kurs wybije się z kanału, otworzy tym samym drogę w kierunku poziomu 130,38, będącego celem wynikającym z wysokości kanału cenowego. Za tym scenariuszem może przemawiać dodatkowo fakt ostatnich napięć w Iranie. Warto więc obserwować, czy uda się przebić górne ograniczenie kanału, a silne wybicie długą białą świecą mogłoby potwierdzać tą prognozę. Na drodze do celu znajdują się potencjalne punkty oporu na wysokościach ostatnich szczytów:  126,88 (roczne maksimum), 119,95 oraz 116,49.
 
Niepewna sytuacja na giełdach oraz umacniający się dolar, mogą natomiast przemawiać za realizacją drugiego scenariusza, w którym to ropa mogłaby w nadchodzącym roku odbić się od górnego ograniczenia kanału cenowego. W tym przypadku celem byłoby dolne ograniczenie kanału w okolicach 96,64. Na drodze do celu ważnymi punktami wsparcia są poziomy ostatnich dołków: 105,09; 102,36; 99,11.
 
 
RAPORT SPORZĄDZILI:  
ADRIAN MECH – Analiza Fundamentalna
RADOSŁAW WIERZBICKI – Analiza Fundamentalna
JAKUB PATURALSKI – Analiza Techniczna
DOMINIK ŁEBEK – Analiza Techniczna 
 
 
 
 
 
 
Materiał został przygotowany z należytą starannością i rzetelnością, na podstawie ogólnodostępnych informacji, ale ani autor, ani NOBLE Securities S.A. (NS) nie gwarantują jego kompletności i dokładności. Materiał nie został sporządzony zgodnie z wymogami określonymi w Rozporządzeniu Ministra Finansów z dnia 19 października 2005r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz.U. Nr 206, poz. 1715). Nie stanowi rekomendacji w rozumieniu tego Rozporządzenia, nie powinien być też rozumiany jako materiał o charakterze doradczym lub jako podstawa do podejmowania działań lub decyzji inwestycyjnych. 
Osoba korzystająca z opracowania nie może rezygnować z przeprowadzenia niezależnej oceny i uwzględnienia innych czynników ryzyka niż przedstawione w materiale. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są jedynie wyrazem opinii autora (autorów) w dniu publikacji i nie są to opinie czy prognozy NS. 

NS ani osoby zatrudnione przez NS nie ponoszą odpowiedzialności za działania lub zaniechania osoby lub podmiotu korzystających z opracowania ani za działania lub decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie opracowania, ani za szkody poniesione w wyniku tych działań lub decyzji inwestycyjnych. Osiągnięcie zysku z inwestycji w instrumenty finansowe nie jest możliwe bez akceptacji i wystawienia się przez inwestora na ryzyko poniesienia straty, a w szczególności transakcje w zakresie kontraktów na różnice kursowe (CFD) są ryzykowne ponieważ inwestor może stracić więcej niż początkowy depozyt zabezpieczający. Dodatkowe informacje o NS i kwestiach związanych z ryzykami w inwestowanie w instrumenty finansowe oraz związanych ze sposobem zapobiegania przez NS konfliktom interesów występujących w prowadzonej działalności są zamieszczone na stronie internetowej www.noblemarkets.pl i/lub www.noblesecurities.pl. Nadzór nad NS w zakresie prowadzonej działalności maklerskiej sprawuje Komisja Nadzoru Finansowego.

Komentarze

Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.
Zaloguj się lub zarejestruj.
PODOBNE
PRZEGLĄD PRASY
ARTYKUŁY

najnowsze
najczęściej czytane
fundusze
giełda
waluty